niedziela, 5 kwietnia 2015

Selena 4



Zobaczyła ją we śnie, a przynajmniej miała nadzieję, że to sen. Wyglądała dostojnie, z całą mocą, którą posiadała. Czar jednak prysnął, gdy tylko się odezwała

-Seleno, przyłącz się do mnie. Pomóż mi zawładnąć światem. Będziemy nim rządziły razem, jak matka i córka - mówiła Neferet kojącym głosem.

-Nigdy! Nie przyłączę się do Ciebie! Jestem dzieckiem Nyks! A Ty jesteś po prostu zazdrosna, że nie masz takiej władzy jak ona! - odkrzyknęła dziewczyna.
-Głupia istoto! Jeszcze tego pożałujesz! - w tej chwili zaczęła biec w jej stronę, a twarz rozmyła jej się uwalniając mnóstwo pająków, których Selena się bała. Zaczęła więc krzyczeć, potem już tylko usłyszała przyjaciół, z którymi była w odrzutowcu. Najbardziej przebił się głos Afrodyty.
-Seleno! Zbudź się! Nic ci nie grozi, nie przy nas.

Wtedy otworzyła oczy i wzięła głęboki oddech. Serce tłukło jej się w piersi niczym mały ptaszek.
-Widziałam ją. Widziałam Neferet.
Wszyscy wokół zrobili wielkie oczy, Afrodyta wzięła swą podopieczną za rękę i głaskała ją po dłoni, powtarzając, że wszystko będzie dobrze.
-Mimo szoku, którego przeżyłaś przed sekundą, musisz nam opowiedzieć, co się stało - powiedziała Zoey, po czym Afrodyta spiorunowała ją wzrokiem, już miala coś powiedzieć, lecz Selena zaczęła opowiadać.
-Damien, czy myślisz, że to mogła być próba przeciagnięcia naszą władczynię ludzkich umysłów na zlą stronę? - spytała po wysłuchaniu przedmówczyni.
-Tak sądzę. Według mnie, Neferet wyczuła, że lecimy, by ją zlikwidować, więc zaczęła próbować przeciągnąć swoją tajną broń na swą stronę.
-Skoro tak, musisz być przygotowana na coś jeszcze gorszego - zwróciła się do dziewczyny.
-Jasne..

Stevie Rae miala poprzeć Zo, gdy pilot powiadomił ich, że zaraz będą lądować, więc wszyscy muszą usiąść. Po zatrzymaniu się odrzutowca, gdy każdy już był na zewnątrz, okazało się, że są na dziedzińcu Domu Nocy w Nowym Jorku.
-Witaj kapłanko Jen - powiedziała Zo.
-Witaj Zoey, miło Cię widzieć - odparła kapłanka z Nowego Jorku. - Zaprowadzę was do pokoi, które możecie zająć.
Szli wielkimi korytarzami, były zupełnie inne niż w ich Domu Nocy, te były bardziej przerażające, może dlatego, że byli tam poraz pierwszy. Pokój Seleny był ogromny, nie to co w Tulsie, dzieliła go z Stevie Rae, ale to nie zmienia faktu, że miała dwie szafy wyłącznie dla siebie. Gdy to zobaczyłam była wprost w niebo wzięta, mogła wyłożyć wszystkie ciuchy i jeszcze starczyłoby miejsca na trzy pary butów.
Szkoda, że wzięłam tylko jedną - pomyślała.
Kiedy już były umyte i gotowe do spania, Selena zagadała Stevie.

-Myślisz, że damy jej radę? -spytała niepewnie.
-Z pewnością. Przecież mamy po swej stronie cały krąg, dwóch wojowników, wieszczkę i ciebie. Będziesz mogła w razie czego wejść w umysł Neferet i po sprawie.
-Niby tak.. ale strasznie się boję.
-Nie ma czego, gdyby coś ci się stało Afrodyta, jak i wszyscy z nas wydrapią Neferet oczy.
-Ja się nie boję o siebie, tylko o ludzi.
-Jak to? - spytała Stevie, ale odpowiedzi już nie usłyszała.
Selena, która w odrzutowcu miała tamten straszny koszmar, zasnęła. Wiedziała, że jutro czeka ją coś strasznego, tylko nie wiedziała, czy da radę zawładnąć umysłem Neferet. Pomimo tego, co jutro miało się stać, ona śniła o swoim dawnym życiu, a dokładniej o życiu sprzed miesiąca. Była królową szkoły, żadnych zoobowiąń, problemów. A teraz? Teraz musi stanąc przeciwko siłą zła i nie dać się im omamić. Jej sen o dawnym życiu był piękny, gdy już myślała, ze piękniejszy być nie może, pojawiła się Neferet..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz