Nazywam się Emily Woods, ale wszyscy mówią do mnie Ivy. Do 12 roku życia mieszkałam z rodzicami w San Francisco. Pewnego dnia jechaliśmy na lotnisko, mieliśmy lecieć do naszej rodziny Meksyku. Na skrzyżowaniu mieliśmy upadek, uderzyła w nas osiemnastokołowa ciężarówka. Dziwnym trafem tylko ja przeżyłam. Na następny dzień byłam już w trasie do mojej ciotki Nali. Miała taki jakby akademik dla dziewcząt ze szkoły Earth High. Właśnie, Earth High to moja nowa szkoła. Obecnie mam 14 lat, przyjaciółki, wrogów oraz chłopaka, Max'a. Jest super, tak jak moje przyjaciółki, Lexi, Cloe i Mimi. Są kimś wyjątkowym, tak samo jak ja.
niedziela, 19 kwietnia 2015
sobota, 18 kwietnia 2015
Zapowiedź
Witajcie! Mam dla Was zapowiedź nowej historii! :D
Ivy jest sierotą, która straciła rodziców w wypadku samochodowym. Przeprowadziła się do swej ciotki i zaczęła całkiem nowe życie.
Niedługo dodam Prolog! :)
poniedziałek, 13 kwietnia 2015
Okładka
Chciałam pokazać Wam okładkę "Seleny". Podoba się? ;)
Piszcie w komentarzach! :3 /Erin
Selena; Epilog
W drodze na lekcje do dziewczyny podbiegł Joseph, jak każdego ranka.
* * *
Chciałam spytać jak Wam się podobało to opowiadanie? :) /Erin
niedziela, 12 kwietnia 2015
Selena 6
-Co się dzieje? Gdzie ja jestem? -spytała wystraszona Selena.
-Nie masz się czego obawiać.. -odpowiedziała jej Bogini.
-Nyx!? Co się dzieje? Jestem w zaświatach? -zaczęła panikować.
-Nie, nie obawiaj się. Dlaczego powiedziałaś Zoey, że ma zabić Neferet żywiołami? Przecież nic takiego nie powiedziałam..
-No niby nie, ale skoro już miałam nad nią kontrole i mogliśmy ją zgładzić, to lepiej, żeby to zrobić teraz, prawda?
-Masz rację lecz powinnaś wyjść z jej umysłu za nim to się stało.
-Wtedy ona mogłaby zrobić coś Zoey i reszcie.. Nie mogłam na to pozwolić. Nawet jeśli teraz miałabym być martwa czy coś w tym stylu.
-Seleno, nie umarłaś.
W tej chwili Selena otworzyła oczy, ukazały jej się Afrodyta i kapłanka nowojorskiego Domu Nocy.
-Gdzie ja jestem? Gdzie jest Nyx? -spytała przerażona dziewczyna.
-Jen, zostawisz nas? -spytała mentorka dziewczyny. Kapłanka tylko spojrzała współczującym wzrokiem na adeptkę i wyszła.- Więc znów widziałaś się z Nyx?
-Tak.. Myślałam, że umarłam.
-Co dokładnie mówiła?
-Była chyba trochę zła, że okłamałam Zo.
-Jak ją okłamałaś?
-Noo.. bo Nyx nie mówiła nic, że Zoey ma zabić Neferet żywiołami. Stwierdziła, że jeśli już tak powiedziałam, powinnam wyjść z umysłu Neferet, by nic mi się nie stało.
-Wiedziałaś co ci grozi jeśli nie wyjdziesz z jej umysłu?
-Wiedziałam, ale gdybym nie wyszła, ona mogłaby zrobić coś wam wszystkim.
-Zgłupiałaś do reszty!? Nie powinnaś tego robić! Idę po Zoey..
-Nie! Afrodyto, nie mów jej.. Proszę.
W tym momencie do pokoju, w którym leżała Selena wbiegł Stark i oznajmił, że za chwilę wylatują. Do Tulsy ma zostać przeniesiony pewien adept i kapłanka musi być na miejscu.
Pare godzin później byli już w Tulsie. Nowy adept, mial na imię Joseph oraz posiadał dar uprawiania magii krwi. Było to coś zupełnie nowego w Domu Nocy, tak samo jak dar Seleny.
wtorek, 7 kwietnia 2015
Selena 5
-Stevie! Widziałam ją, znów ją widziałam.. -zaczęła dziewczyna.
-Poczekaj.. Zadzwonię po Zo -Po 5 minutach wszyscy, którzy przybyli do Nowego Jorku byli już w pokoju dziewcząt.
Selena opowiedziała cały swój sen, Zoey postanowiła, że za godzinę, bo właśnie wtedy będzie zupełnie ciemno, wyruszą do budynku, który jest najbliżej statuy wolności, tam mieli zrealizować swój plan..
Wybiła 21. Zo wraz z Kręgiem, Afrodytą, Seleną oraz Wojownikami udali się do posiadłości blisko statuy. Jak przypuszczali Neferet wraz z swą armią była w środku. Zgodnie z planem dziewczyna weszła do środka, wejście zatarasował jej wampir-niewolnik.
-Kim jesteś i czego tu szukasz? -spytał.
-Jestem Selena, przyszłam do Neferet.
-Ach, tak. Mówiła, że przyjdziesz -po tych słowach otworzył drzwi i wpuścił dziewczynę do środka. Wnętrze tego domu było w stylu gotyckim, trudno się nie zgodzić, iż wyglądało wspaniale. Na wprost drzwi siedziała Neferet, na tronie.. To już przesada -pomyślała dziewczyna.
-Oo! Selena! Wiedziałam, że przyjdziesz! W końcu mojej propozycji nie da się odrzucić -powiedziała Neferet, po czym zaczęła się śmiać, głośno i złośliwie.
-Witaj, Neferet. Zmieniłam zdanie, chcę być u twojego boku, ale tylko pod jednym warunkiem.
-Jakim? -zdziwienie w jej głosie było bardziej wyczuwalne niż mrok unoszący się we wnętrzu pokoju.
-Chcę dostać trochę terenu, gdy już podbijemy świat.
-Ach, oczywiście! -znów zaczęła się śmiać, do czasu, aż wampiry z Tulsy weszły do środka.- Zoey!? Co ty tu robisz!? Selena jest już po mojej stronie, nie odbierzesz mi jej. Sługi, brać ich! -niewolnicy ruszyli w stronę kapłanki i jej przyjaciół, wyglądali jakby chcieli rozpłatać im gardła.
Shaunee wraz z Erin, jak przystało na bliźniaczki, stały do siebie oparte plecami i ciskały żywiołami w wampiry. Wyglądało to ekscytująco, ogień szybował do sufitu i w kształcie smoka z otwartą paszczą pożerał kukiełki Neferet. Lecz lepiej wyglądał duet Damiena i Stevie Rae, władczyni Ziemii sprawiła, iż z podłogi wyrosły pnącza, oplatały one wampiry wokół szyi, po czym głowy odpadały im, a Damien je oraz ciała wydmuchiwał do drugiego pokoju. Darius zabijał nieświadome niczego wampiry mieczem, Stark natomiast łukiem. Zoey poszła w stronę Neferet.
-Zoey, jak ja cię długo nie widziałam. -wykrztusiła Neferet, gdy ujrzała Zoey pare metrów od siebie.
-Taa, strasznie długo.. -powiedziała kpiąca Zo.- Myślisz, że to wszystko Ci się uda?
-Uda, gdyż mam po stronie ją -wskazała ręką na Selene.
-Kiedy zginiesz, nie będzie Ci do niczego potrzebna.
-Nie zabijesz mnie, nie dasz rady. -zaczęła się śmiać gardłowo, brzmiała jak gargulec, ale chyba nie zdawała sobie z tego sprawy.
-Zdziwiłabyś się! -w tym momencie Zoey wezwała w myślach wszystkie żywioły, miała teraz w rękach ogromną kulę stworzonych z nich wszystkich, już miała pchnąć nią w stronę Neferet, kiedy trojga z jej sługusów obezwładniły ją. Leżała teraz na posadzce przytrzymywana przez kukiełki.
-Nie mogę na to patrzeć. -wydusiła z siebie Selena.- Odchodzę stąd.
-Słucham!? -wykrzyczała Neferet.- Nigdzie nie idziesz! -spojrzała na grupkę wampirów.- Wy! Brać ją!
Wtedy Selena użyła swojego daru i nagle wszystkie, dosłownie wszystkie kukiełki wraz z Neferet słuchały ją.
-Wam, drogie sługi pozwalam odejść. Oddaje wam własną wolę! -powiedziała wskazując dotychczas nic niewiedzące wampiry. Upadły na podłogę, trzymając się za głowy, kiedy Selena zobaczyła, iż towarzysze patrzą na nią zdziwieni. -Nie martwcie się, zawsze tak jest, gdy odzyskają wolę. Zoey, możesz mi powiedzieć co mam zrobić z Neferet? Chcesz ją zabić? -spytała dziewczyna kapłankę.
-No nie wiem. Czy Nyks coś ci powiedziała na ten temat?
-Nyks mówiła, że tylko ty możesz ją wykończyć.. Za pomocą żywiołów.
Na te słowa do kapłanki podeszły osoby z kręgu, by wspomóc ją.
-Powietrzu, Ogniu, Wodo, Ziemio oraz Duchu, przybądźcie do mnie i pomóżcie mi zgładzić tą, która zagraża całemu światu -po tych słowach Zoey poczuła żywioły wypełniające ją od środka, chwile potem zobaczyła kulę w swych rękach. Skierowała ręce w stronę Neferet i wystrzeliła. Neferet upadła, Selena również. Afrodyta wraz z Dariusem podbiegła do dziewczyny.
-Darius! Co jej jest!? -wykrzyczała w popłochu Afrodyta. Była przerażona. Darius również.
niedziela, 5 kwietnia 2015
Selena 4
-Głupia istoto! Jeszcze tego pożałujesz! - w tej chwili zaczęła biec w jej stronę, a twarz rozmyła jej się uwalniając mnóstwo pająków, których Selena się bała. Zaczęła więc krzyczeć, potem już tylko usłyszała przyjaciół, z którymi była w odrzutowcu. Najbardziej przebił się głos Afrodyty.
-Seleno! Zbudź się! Nic ci nie grozi, nie przy nas.
-Widziałam ją. Widziałam Neferet.
Wszyscy wokół zrobili wielkie oczy, Afrodyta wzięła swą podopieczną za rękę i głaskała ją po dłoni, powtarzając, że wszystko będzie dobrze.
-Mimo szoku, którego przeżyłaś przed sekundą, musisz nam opowiedzieć, co się stało - powiedziała Zoey, po czym Afrodyta spiorunowała ją wzrokiem, już miala coś powiedzieć, lecz Selena zaczęła opowiadać.
-Damien, czy myślisz, że to mogła być próba przeciagnięcia naszą władczynię ludzkich umysłów na zlą stronę? - spytała po wysłuchaniu przedmówczyni.
-Tak sądzę. Według mnie, Neferet wyczuła, że lecimy, by ją zlikwidować, więc zaczęła próbować przeciągnąć swoją tajną broń na swą stronę.
-Skoro tak, musisz być przygotowana na coś jeszcze gorszego - zwróciła się do dziewczyny.
-Jasne..
-Witaj kapłanko Jen - powiedziała Zo.
-Witaj Zoey, miło Cię widzieć - odparła kapłanka z Nowego Jorku. - Zaprowadzę was do pokoi, które możecie zająć.
Szli wielkimi korytarzami, były zupełnie inne niż w ich Domu Nocy, te były bardziej przerażające, może dlatego, że byli tam poraz pierwszy. Pokój Seleny był ogromny, nie to co w Tulsie, dzieliła go z Stevie Rae, ale to nie zmienia faktu, że miała dwie szafy wyłącznie dla siebie. Gdy to zobaczyłam była wprost w niebo wzięta, mogła wyłożyć wszystkie ciuchy i jeszcze starczyłoby miejsca na trzy pary butów.
Szkoda, że wzięłam tylko jedną - pomyślała.
Kiedy już były umyte i gotowe do spania, Selena zagadała Stevie.
-Z pewnością. Przecież mamy po swej stronie cały krąg, dwóch wojowników, wieszczkę i ciebie. Będziesz mogła w razie czego wejść w umysł Neferet i po sprawie.
-Niby tak.. ale strasznie się boję.
-Nie ma czego, gdyby coś ci się stało Afrodyta, jak i wszyscy z nas wydrapią Neferet oczy.
-Ja się nie boję o siebie, tylko o ludzi.
-Jak to? - spytała Stevie, ale odpowiedzi już nie usłyszała.
Selena, która w odrzutowcu miała tamten straszny koszmar, zasnęła. Wiedziała, że jutro czeka ją coś strasznego, tylko nie wiedziała, czy da radę zawładnąć umysłem Neferet. Pomimo tego, co jutro miało się stać, ona śniła o swoim dawnym życiu, a dokładniej o życiu sprzed miesiąca. Była królową szkoły, żadnych zoobowiąń, problemów. A teraz? Teraz musi stanąc przeciwko siłą zła i nie dać się im omamić. Jej sen o dawnym życiu był piękny, gdy już myślała, ze piękniejszy być nie może, pojawiła się Neferet..
piątek, 3 kwietnia 2015
Selena 3
Obudził ją głos, słyszała go po raz pierwszy, choć brzmiał znajomo. Otworzyła oczy i ujrzała kotkę.
-Wstań już leniu, bo się spóźnimy – powiedziało zwierzę.
-Już, już – dziewczyna usiadła na łóżku, biorąc Lunę na kolana. – Wiesz.. nie jestem pewna, czy możesz z nami lecieć.
-Zobaczymy. Ubieraj się. Idziemy do Zoey. Zapytamy ją.
-Okey, ale zanim do niej pójdziemy, musimy coś zjeść.
Idąc do łazienki, usłyszała jeszcze parę słów,ale były tak niewyraźne, że nic nie zrozumiała. Wzięła szybki prysznic, ubrała się i popatrzyła na chwilę w lustro. Nie wiadomo dlaczego, włosy wyschły jej strasznie szybko. Może to kolejna zaleta bycia adeptką? Stała jeszcze chwilę, myśląc, dlaczego jej znak zmienił kolor. Po paru minutach rozmyślań, wyszła z łazienki, wzięła kotkę na ręce i poszła w kierunku kuchni, by coś zjeść.
-Chcesz kawałek szynki czy parówkę, Luno?
-Parówkę! – wykrzyknęła kotka z nutką nadziei w głosie.
Rzuciła Lunie parówkę, sobie natomiast wzięła miskę płatków. Po zjedzeniu włożyła naczynia do zmywarki i poszły szukać kapłanki.
-Zoey! Poczekaj! – wykrzyknęła dziewczyna, widząc ją na dziedzińcu. – To znaczy, bądź pozdrowiona kapłanko. Mam pytanie.
-Bądź pozdrowiona Seleno, pytaj.
-Czy Luna może lecieć z nami? I o której wyruszamy?
-Niestety, zwierzęta nie mogą nam towarzyszyć w czasie podróży, a odrzutowiec ma być uszykowany na za godzinkę.
-Szkoda. Ale przynajmniej to słyszała. Pójdę się spakować, do zobaczenia, kapłanko!
-Haha, rozumiem Cię – Zo się roześmiała. – Do zobaczenia.
Selena pobiegła do swego pokoju, uszykowała ciuchy, spakowała je do torby oraz napisała liste, jak opiekować się Luną.
-Chodź Luno, poprosimy Lenobię, by się tobą zaopiekowała – powiedziała Selena.
-Sama mogę się sobą zająć – odparła kotka, czyszcząc sobie futerko.
-Nie zgadzam się. Idziemy do Lenobii, zostajesz czy mkniesz ze mną?
-Zostaję.
-Jak chcesz. – Po tych słowach Selena pobiegła do stajni, gdzie znalazła Lenobię.
-Witaj Seleno! – wykrzyknęła nauczycielka.
-Witaj Lenobio. Chciałam cię poprosić, byś zaopiekowała się Luną.
-Nie ma sprawy.
-Super! Tu masz menu, które lubi jeść, oraz wskazówki, gdzie ją drapać, by zasnęła.
-jejku, twój kot ma wymagania – nauczycielka się zaśmiała. – Idź już lepiej po torbę, niedługo wyruszacie.
-To już ta godzina?! Kompletnie zapomniałam. Dziękuję za wszystko i do zobaczenia Lenobio!
-Do zobaczenia!
Selena wzięła walizkę i popędziła na miejsce zbiórki. Zajęła miejsce w odrzutowcy, kiedy odezwał się pilot.
-Proszę wyłączyć wszystkie urządzenia. Startujemy.
Po tych słowach wznieśli się ponad drzewa, byli w drodze do Nowego Jorku.
czwartek, 2 kwietnia 2015
Selena 2
Seleno, chodź. Musimy pójść do Zoey – odezwała się Erin.
Dziewczyna podniosła się o własnych siłach.
Szukając Zoey, natknęły się na jej wojownika, Starka, który wskazał im, gdzie jest kapłanka.
-Zoey! Chodź szybko!- krzyknęła Erin, wchodząc do gabinetu.
-Erin! Co się… - zamarła, zobaczyła znak Seleny. – Och, Seleno. Usiądź na krześle. Mocno cię boli?
Zrobiła co kazała kapłanka, po czym odpowiedziała: -Nie, ból już ustępuje. Zawołasz Afrodytę?
Erin poszła po Afrodytę, w tym czasie Zoey podała Selenie lusterko, by zobaczyła swój znak. Gdy dziewczyna zachwycała się barwą półksiężyca, do gabinetu wbiegła Afrodyta.
-Wszystko w porządku? – spytała dziewczynę.
-No pewnie – odwróciła głowę w jej stronę z szerokim uśmiechem – Popatrz na mój znak!
-Jest piękny – odpowiedziała.
-Afrodyto, mogłabyś zadzwonić do pozostałych z kręgu i Dariusa? – spytała ją kapłanka.
-Oczywiście Zo – odpowiedziała Afrodyto.
Dziesięć minut później wszyscy już byli na miejscu.
-Chciałam was powiadomić, iż jutro z rana wylatujemy do Nowego Jorku – kapłanka spojrzała na każdego z osobna, po czym kontynuowała: -Weźcie duże torby, nie wiem ile tam zabawimy.
-Czy adepci będą bezpieczni, gdy nas nie będzie? – Spytała Stevie Rae.
-Lenobia wszystkim się zajmie, już z nią o tym rozmawiałam.
-Jak się tam dostaniemy? – spytała Shaunee.
-Prywatnym odrzutowcem.
-Mamy prywatny odrzutowiec?! – spytała Selena.
-Oczywiście – kapłanka uśmiechnęła się do niej. – Jutro wyjeżdżamy, przygotujcie się. Seleno, jesteś zwolniona z lekcji.
-Dziękuję, kapłanko.
-Nie ma za co – obdarowała ją szczerym uśmiechem. – Możecie już odejść.
-Bądź pozdrowiona! – krzyknęli wszyscy chórem.
-Bądźcie pozdrowieni!
Idąc do swego pokoju Selena rozmyślała o jutrzejszym dniu, a dokładnie – wieczorze, gdy nagle z mroku wyszła kotka. Wybrała ją na swojego adepta. Miała biało-rudą sierść.
-Nazwę cię.. Luna! Mam nadzieję, że mnie polubisz.
Resztę drogi do pokoju pokonały w milczeniu…
