środa, 22 lipca 2015

Ivy; 2

Dzwonek! Nareszcie! Teraz trzeba tylko znaleźć Max'a i urwać się ze szkoły. Jest! Stoi koło klasy do muzyki.
-Cześć Max -powiedziałam podchodząc do niego.
-No hej -odpowiedział i przytulił mnie.
-Muszę z tobą pogadać.
-No to mów.
-Ale nie tutaj -pokazałam mu blizne, która teraz świeciła jak żarówka.
-Zrywamy się?
-Jak dla mnie spoko.
Wychodząc ze szkoły bocznym wejściem mija się fontannę, właśnie stały przy niej dwie dziewczyny. Jedna robiła węża z wody, a druga się z niej śmiała, iż wygląda jak gargulec. Czarodziejki! -pisnęłam w duchu. Schowałam siebie i Max'a pod zasłoną Ducha i zaczęłam psuć wężo-gargulca.
-Co ty zrobiłaś!? Ten wąż dodaje mi mocy! -wykrzyknęła blondynka, ale się wkurzyła.
-Ojejciu jejciu, to nawet węża nie przypominało, a tak poza tym to nie ja, cioto -odparła brunetka.
-Nie nazywaj mnie ciotą! A tak wgl to dzięki wężom ze wszystkich żywiołów ma nam się ukazać ta, która włada wszystkimi żywiołami! -gdy skończyła krzyczeć rzuciła w brunetke ogromną kulą wody.
-Max, ona mówiła o mnie? -spytałam szeptem. Wtedy brunetka podbiegła do mnie i chwyciła mnie za gardło.
-Puść.. mnie -wychrypiałam.
-Kim jesteś? -czy ona syczy!?
-Ivy. Puść mnie, bo rozwale ci głowę!
-Powodzenia.
Za pomocą wiatru przywołałam do siebie cegłę i uderzyłam ją w bok głowy. Przewróciła się i uwolniła mnie z uścisku. Wstała i podbiegła z szybkością wampira do sterty cegieł, rzuciła jedną we mnie, ale Max mnie osłonił i dostał w głowę.
-Teraz pożałujesz -przekazałam jej w myślach, a ona wyglądała jakby zobaczyła ducha.
-Przyzywam potęgę żywiołów! Niech Powietrze, Ogień Woda, Ziemia oraz Duch wypełnią mnie! -poczułam jak żywioły wypełniają mnie, sprawiając, iż czułam się silniejsza.
-To są jakieś jaja!? -krzyknęła brunetka, była przerażona.
-Stul twarz! -wykrzyknęłam i rzuciłam w nią kulą żywiołów.
Ona i blondynka uderzyły w ściane sklepu, Max zdążył się ocknąć.
-Ivy, chodźmy stąd. Za pare minut będzie tutaj dyrektor -powiedział Max wstając.
-Okey, do ciebie?
-Jasne.
Wzięłam go pod ramię, uczyniłam nas niewidzialnymi i ruszyliśmy do jego domu.

piątek, 17 lipca 2015

Ivy; 1

Wtorek. Kolejna noc pełna j e g o. Nie wiem kim jest i skąd pochodzi. Wiem tylko, że mi się śni. Idę do szkoły i spotykam go gdy wychodzi ze sklepu. Zaczyna ze mną rozmawiać. Kiedy już ma mi powiedzieć jak ma na imię zadzwonił budzik. 7:55 o kurde, zaspałam. Ubrałam się w jinsy, tunikę, wzięłam torbę i wybiegłam z domu. Muszę to zrobić -pomyślałam. Kilka wdechów i już.
-Wietrze, spraw bym była szybka jak ty -wyszeptałam.- Duchu, pomóż mi stać się niewidzialną -zaczekałam, aż żywioły zrobią to o co poprosiłam i zaczęłam lecieć. Przeleciałam pół miasta, w szkole byłam 2 minuty po dzwonku.
-Dzień dobry panie Lank, przepraszam za spóźnienie -powiedziałam zdyszana.
-Dobrze Emily, siadaj na swoje miejsce -gdy odpowiadał w jego głosie było coś nowego, może ekscytacja?
Podeszłam do swojej ławki, na jego lekcjach siedzę z Mimi.
-Dzieci, na początek chciałbym przedstawić wam nowego ucznia, Jay'a.
I wtedy wszedł o n. Ten gość, który mi się śni. W dniu wypadku wypaliła mi się blizna w kształcie smoka i właśnie zaczęła mnie piec jak diabli. Jest źle, bardzo źle! Muszę na przerwie znaleźć Max'a.
-Jay, usiądź z Ivy, Mimi przesiądź się do Sary -powiedział nauczyciel. Czy on chce, żebym zwariowała!?
Kiedy Jay do mnie podszedł blizna zaczęła świecić. Ratunku!

niedziela, 19 kwietnia 2015

Ivy; Prolog

Nazywam się Emily Woods, ale wszyscy mówią do mnie Ivy. Do 12 roku życia mieszkałam z rodzicami w San Francisco. Pewnego dnia jechaliśmy na lotnisko, mieliśmy lecieć do naszej rodziny Meksyku. Na skrzyżowaniu mieliśmy upadek, uderzyła w nas osiemnastokołowa ciężarówka. Dziwnym trafem tylko ja przeżyłam. Na następny dzień byłam już w trasie do mojej ciotki Nali. Miała taki jakby akademik dla dziewcząt ze szkoły Earth High. Właśnie, Earth High to moja nowa szkoła. Obecnie mam 14 lat, przyjaciółki, wrogów oraz chłopaka, Max'a. Jest super, tak jak moje przyjaciółki, Lexi, Cloe i Mimi. Są kimś wyjątkowym, tak samo jak ja.

sobota, 18 kwietnia 2015

Zapowiedź

Witajcie! Mam dla Was zapowiedź nowej historii! :D
Ivy jest sierotą, która straciła rodziców w wypadku samochodowym. Przeprowadziła się do swej ciotki i zaczęła całkiem nowe życie.
Niedługo dodam Prolog! :)

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Okładka

Witajcie Czytelnicy! :)
Chciałam pokazać Wam okładkę "Seleny". Podoba się? ;)
Piszcie w komentarzach! :3 /Erin
P.S. Okładkę zrobił mój kolega, któremu bardzo dziękuję! :)

Selena; Epilog

Minęły dwa tygodnie od przylotu z Nowego Jorku. Selena właśnie zbiegała na śniadanie, gdy podbiegła do niej Luna.
-Witaj Seleno. -powiedziała jej.
-Witaj, co u ciebie?
-Nic nowego, wiesz, chciałabym parówkę na śniadanie.
-Jasne. Łap. -zaśmiała się adeptka.
Gdy kotka zjadała parówkę, Selena zjadła płatki i posprzątała po sobie. -Luno, idziesz ze mną na lekcje?
-Pewnie.
W drodze na lekcje do dziewczyny podbiegł Joseph, jak każdego ranka.
-Hejka. Ćwiczymy dziś?
-Jeszcze pytasz? Idzie ci coraz lepiej -uśmiechnęła się Selena.
-Bo mam najlepszą nauczycielkę pod słońcem -chłopak właśnie chciał ją chwycić za rękę, ale podeszła do nich koleżanka Seleny, Caty.
-Siemka, co tam u was? -spytała, jak zawsze uśmiechnięta.
-Ja już pójdę, narazie dziewczyny -powiedział Joseph i dołączył się do swych kumpli.
-Wydaje mi się, że na ciebie na leci -stwierdziła koleżanka.
-Niee, na pewno nie.
-Zdziwisz się, gdy cię gdzieś zaprosi.
Koleżanki odeszły śmiejąc się. Ich zyciu, jak i szczęścio, nie zagrażało już nic, chyba, że oblanie testu z socjologii wampirskiej.

                                                         * * *
Hejka! :)
Chciałam spytać jak Wam się podobało to opowiadanie? :) /Erin

niedziela, 12 kwietnia 2015

Selena 6

-Co się dzieje? Gdzie ja jestem? -spytała wystraszona Selena.
-Nie masz się czego obawiać.. -odpowiedziała jej Bogini.
-Nyx!? Co się dzieje? Jestem w zaświatach? -zaczęła panikować.
-Nie, nie obawiaj się. Dlaczego powiedziałaś Zoey, że ma zabić Neferet żywiołami? Przecież nic takiego nie powiedziałam..
-No niby nie, ale skoro już miałam nad nią kontrole i mogliśmy ją zgładzić, to lepiej, żeby to zrobić teraz, prawda?
-Masz rację lecz powinnaś wyjść z jej umysłu za nim to się stało.
-Wtedy ona mogłaby zrobić coś Zoey i reszcie.. Nie mogłam na to pozwolić. Nawet jeśli teraz miałabym być martwa czy coś w tym stylu.
-Seleno, nie umarłaś.

W tej chwili Selena otworzyła oczy, ukazały jej się Afrodyta i kapłanka nowojorskiego Domu Nocy.
-Gdzie ja jestem? Gdzie jest Nyx? -spytała przerażona dziewczyna.
-Jen, zostawisz nas? -spytała mentorka dziewczyny. Kapłanka tylko spojrzała współczującym wzrokiem na adeptkę i wyszła.- Więc znów widziałaś się z Nyx?
-Tak.. Myślałam, że umarłam.
-Co dokładnie mówiła?
-Była chyba trochę zła, że okłamałam Zo.
-Jak ją okłamałaś?
-Noo.. bo Nyx nie mówiła nic, że Zoey ma zabić Neferet żywiołami. Stwierdziła, że jeśli już tak powiedziałam, powinnam wyjść z umysłu Neferet, by nic mi się nie stało.
-Wiedziałaś co ci grozi jeśli nie wyjdziesz z jej umysłu?
-Wiedziałam, ale gdybym nie wyszła, ona mogłaby zrobić coś wam wszystkim.
-Zgłupiałaś do reszty!? Nie powinnaś tego robić! Idę po Zoey..
-Nie! Afrodyto, nie mów jej.. Proszę.
W tym momencie do pokoju, w którym leżała Selena wbiegł Stark i oznajmił, że za chwilę wylatują. Do Tulsy ma zostać przeniesiony pewien adept i kapłanka musi być na miejscu.
Pare godzin później byli już w Tulsie. Nowy adept, mial na imię Joseph oraz posiadał dar uprawiania magii krwi. Było to coś zupełnie nowego w Domu Nocy, tak samo jak dar Seleny.