Wtorek. Kolejna noc pełna j e g o. Nie wiem kim jest i skąd
pochodzi. Wiem tylko, że mi się śni. Idę do szkoły i spotykam go gdy
wychodzi ze sklepu. Zaczyna ze mną rozmawiać. Kiedy już ma mi powiedzieć
jak ma na imię zadzwonił budzik. 7:55 o kurde, zaspałam. Ubrałam się w
jinsy, tunikę, wzięłam torbę i wybiegłam z domu. Muszę to zrobić -pomyślałam. Kilka wdechów i już.
-Wietrze,
spraw bym była szybka jak ty -wyszeptałam.- Duchu, pomóż mi stać się
niewidzialną -zaczekałam, aż żywioły zrobią to o co poprosiłam i
zaczęłam lecieć. Przeleciałam pół miasta, w szkole byłam 2 minuty po
dzwonku.
-Dzień dobry panie Lank, przepraszam za spóźnienie -powiedziałam zdyszana.
-Dobrze Emily, siadaj na swoje miejsce -gdy odpowiadał w jego głosie było coś nowego, może ekscytacja?
Podeszłam do swojej ławki, na jego lekcjach siedzę z Mimi.
-Dzieci, na początek chciałbym przedstawić wam nowego ucznia, Jay'a.
I wtedy wszedł o n.
Ten gość, który mi się śni. W dniu wypadku wypaliła mi się blizna w
kształcie smoka i właśnie zaczęła mnie piec jak diabli. Jest źle, bardzo
źle! Muszę na przerwie znaleźć Max'a.
-Jay, usiądź z Ivy, Mimi przesiądź się do Sary -powiedział nauczyciel. Czy on chce, żebym zwariowała!?
Kiedy Jay do mnie podszedł blizna zaczęła świecić. Ratunku!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz