Obudził ją głos, słyszała go po raz pierwszy, choć brzmiał znajomo. Otworzyła oczy i ujrzała kotkę.
-Wstań już leniu, bo się spóźnimy – powiedziało zwierzę.
-Już, już – dziewczyna usiadła na łóżku, biorąc Lunę na kolana. – Wiesz.. nie jestem pewna, czy możesz z nami lecieć.
-Zobaczymy. Ubieraj się. Idziemy do Zoey. Zapytamy ją.
-Okey, ale zanim do niej pójdziemy, musimy coś zjeść.
Idąc do łazienki, usłyszała jeszcze parę słów,ale były tak niewyraźne, że nic nie zrozumiała. Wzięła szybki prysznic, ubrała się i popatrzyła na chwilę w lustro. Nie wiadomo dlaczego, włosy wyschły jej strasznie szybko. Może to kolejna zaleta bycia adeptką? Stała jeszcze chwilę, myśląc, dlaczego jej znak zmienił kolor. Po paru minutach rozmyślań, wyszła z łazienki, wzięła kotkę na ręce i poszła w kierunku kuchni, by coś zjeść.
-Chcesz kawałek szynki czy parówkę, Luno?
-Parówkę! – wykrzyknęła kotka z nutką nadziei w głosie.
Rzuciła Lunie parówkę, sobie natomiast wzięła miskę płatków. Po zjedzeniu włożyła naczynia do zmywarki i poszły szukać kapłanki.
-Zoey! Poczekaj! – wykrzyknęła dziewczyna, widząc ją na dziedzińcu. – To znaczy, bądź pozdrowiona kapłanko. Mam pytanie.
-Bądź pozdrowiona Seleno, pytaj.
-Czy Luna może lecieć z nami? I o której wyruszamy?
-Niestety, zwierzęta nie mogą nam towarzyszyć w czasie podróży, a odrzutowiec ma być uszykowany na za godzinkę.
-Szkoda. Ale przynajmniej to słyszała. Pójdę się spakować, do zobaczenia, kapłanko!
-Haha, rozumiem Cię – Zo się roześmiała. – Do zobaczenia.
Selena pobiegła do swego pokoju, uszykowała ciuchy, spakowała je do torby oraz napisała liste, jak opiekować się Luną.
-Chodź Luno, poprosimy Lenobię, by się tobą zaopiekowała – powiedziała Selena.
-Sama mogę się sobą zająć – odparła kotka, czyszcząc sobie futerko.
-Nie zgadzam się. Idziemy do Lenobii, zostajesz czy mkniesz ze mną?
-Zostaję.
-Jak chcesz. – Po tych słowach Selena pobiegła do stajni, gdzie znalazła Lenobię.
-Witaj Seleno! – wykrzyknęła nauczycielka.
-Witaj Lenobio. Chciałam cię poprosić, byś zaopiekowała się Luną.
-Nie ma sprawy.
-Super! Tu masz menu, które lubi jeść, oraz wskazówki, gdzie ją drapać, by zasnęła.
-jejku, twój kot ma wymagania – nauczycielka się zaśmiała. – Idź już lepiej po torbę, niedługo wyruszacie.
-To już ta godzina?! Kompletnie zapomniałam. Dziękuję za wszystko i do zobaczenia Lenobio!
-Do zobaczenia!
Selena wzięła walizkę i popędziła na miejsce zbiórki. Zajęła miejsce w odrzutowcy, kiedy odezwał się pilot.
-Proszę wyłączyć wszystkie urządzenia. Startujemy.
Po tych słowach wznieśli się ponad drzewa, byli w drodze do Nowego Jorku.
piątek, 3 kwietnia 2015
Selena 3
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz